Piątek

Zaczęło się od rundki na początek dnia. Okazało się, choć nieoficjalnie, że niespodzianka nie jest już niespodzianką, bo wszyscy o niej wiedzą. Kuba nie wytrzymał. Szczerze mówiąc, nikt nie liczył na to, że dochowa tajemnicy. Zastanawiałyśmy się raczej jak duży zasięg będzie miała ta nieoficjalna informacja. Nie pomyliłyśmy się – 100 % obecnych, a może nawet więcej. Trzeba jednak przyznać, że pięknie udawali niewiedzę. Po intensywnej zabawie na boisku wszyscy solidnie zgłodnieli i pizza okazała się jak zwykle niezawodna. A zatem udaliśmy na naszą już nie-niespodziankę do pobliskiego „Presto”. Ekipa licząca 20 osób powinna zrobić Pitek

niemałe zamieszanie w tak kameralnym miejscu, ale nie my. Zaprawieni w kulinarnym boju, w końcu w niejednej restauracji zasiadaliśmy, potrafiliśmy odpowiednio się zachować. Dzień uroczo się zaczął, przebiegł i zakończył. Był jednym z przyjemniejszych w ostatnim czasie. A ponieważ taki spokój i harmonia zdarza się u nas niezwykle rzadko, warto było o nim w kilku słowach wspomnieć ;)

L.